MIŁOSZ BAZARNIK TRIO feat. OSKAR TOMALA - SCENA MŁODYCH NA SUMMER JAZZ FESTIVAL

Publiczność Summer Jazz Festival polubiła koncerty „Sceny Młodych”, które odbywają się w Harris Piano Jazz Bar. W ostatnią środę (21. 07), kiedy występowało tam trio Miłosza Bazarnika z gościnnym udziałem gitarzysty Oskara Tomali, pomieszczenie w „Harrisie”, w którym zlokalizowana jest kameralna scena, wypełniło się do ostatniego miejsca.

Mogliśmy tam obejrzeć i wysłuchać czwórki muzyków: pianisty Miłosza Bazarnika, gitarzysty Oskara Tomali, kontrabasisty Mikołaja Sikory i perkusisty Łukasza Giergiela. Instrumentaliści zabrzmieli wspólnym jazzowym głosem, od czasu do czasu racząc słuchaczy solowymi popisami i dialogami.

Na koncert złożył się urozmaicony repertuar. Energiczna lokomotywa rytmu i dźwięku czasem zwalniała, by dać szansę zasłuchania się przy bardziej subtelnych, wolniejszych utworach. To wydarzenie muzyczne w Harris Piano Jazz Bar nie pozostawiło niedosytu. Było spektaklem, który przyniósł satysfakcję.

Lider tria, pianista i kompozytor Miłosz Bazarnik jest absolwentem Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach na Wydziale Jazzu i Muzyki Estradowej. Ma za sobą udział w licznych festiwalach i konkursach jazzowych w kraju i za granicą.

W 2018 roku ukazał się debiutancki album tria, zatytułowany „Trip Of A Lifetime” (nagrany w innych składzie, niż ten, w jakim zespół wystąpił podczas środowego koncertu). Na płycie muzycy – Miłosz Bazarnik (instrumenty klawiszowe), Krystian Teliżyn (gitara basowa) i Liliana Zieniawa (perkusja) – zabierają nas dwukrotnie na „wyprawę życia” wraz z tytułowym utworem „Trip Of A Lifetime”, podzielonym na dwie części i bardzo rozbudowanym, ze zmienną dynamiką. Jak wspaniale brzmi druga części tego utworu, kiedy na klarowne dźwięki pianina napierają „matowe” basy i nienachalna, a mimo to wyraźnie obecna perkusja… Całość nabiera tempa, by w końcówce znowu cudownie nas wyciszyć i rozleniwić.

Jest jeszcze lekki, jakby na złapanie oddechu „4midable Love” oraz utwór ze skrótem w tytule („T. A. B.”) z nieco niepokojącym motywem, powracającym raz po raz w czasie niespełna pięciominutowego nagrania.

Podczas powtórnego przesłuchiwania płyty, na koniec zostawiłem sobie nastrojowy „Blues for K.” (trzeci utwór na płycie). I wyobraziłem sobie, że ta łagodność kompozycji byłaby świetną ilustracją do filmu, takiego nawiązującego do kina sprzed lat, kiedy jazz był gatunkiem bardzo często obecnym jako ścieżka dźwiękowa.

Rafał Jaworski

Scroll to top