Festiwal - Ogień nie muzyka.

Pannonica Festival, którego motywem przewodnim jest etniczna muzyka bałkańska i inspirowanie nią pochodne, szósty raz rozpoczął się w podsądeckich Barcicach. Rozpoczął i to jak. Z tak wysokiego C, iż po pierwszych taktach założonej w Szwecji formacji Tibble Transsibiriska można było odnieść wrażenie, że wszystko co najlepsze organizatorzy postanowili zaserwować już na początku. Muzyka, śpiew, taniec, przyprawione mieszanką cyganerii, bałkańskiego temperamentu… dobrze że to nie zima… lawina zeszłaby z gór jak nic.

« z 6 »
« z 3 »

Potem jak u Hitchcocka, było już tylko lepiej.
Występujący po niej węgierski zespół Babra, urzekł w warstwie muzycznej. Brzmienie kontrabasu, gitar, akordeonu, połączone z wyjątkowym głosem wokalistki było niczym najlepszy muzyczny Tokaj.

« z 2 »

Kolejny zespół, kolejne zaskoczenie. Założony w Londynie i złożony głównie z rodowitych Anglików zespół She’Koyokh grał i śpiewał tak, jakby jego członkowie zamiast w mglistej Anglii wychowali się na pograniczu serbsko-chorwackim a dojrzewali w Turcji i Iraku. Był ogień. Ale była też muzyczna wszechstronność i kunszt całego zespołu. Prawdziwy klejnot bandu – wokalistka Çiğdem Aslan, mogłaby bez najmniejszych kompleksów zaśpiewać w parze z Mor Karbasi.

« z 2 »

Wisienkę na torcie Panonica jednak zostawiła na koniec wieczoru. Fanfara Transilvania – reakcja publiczności – brakowało tylko rzucanych na scenę części damskiej bielizny (przynajmniej na początku koncertu). Nietuzinkowy zespół łączący głównie z instrumenty dęte potrafi podczas swoich koncertów stworzyć coś wyjątkowego żywiołowego.
Power jaki Ci faceci potrafią wykreować na trąbkach i puzonach naprawdę powoduje, że można wyskoczyć z butów, a że przystojni z nich mężczyźni, to trudno się dziwić piskom damskiej części publiczności.

« z 3 »

Zdjęcia z drugiego festiwalu: Marko Marković, Orkestar Danijela, Orkiestra Bojana Krstićia oraz ich wspólny występ na Bis.

« z 3 »
« z 2 »
« z 3 »
« z 2 »
Scroll to top