Yellow Umbrella - Wywiad

W trakcie Ostróda Reggae Festival mieliśmy przyjemność przeprowadzić wywiad z Yellow Umbrella – weteranami reggae/ska z Drezna. Oto streszczenie rozmowy z Jensem Strohschniederem (wokal, klawisze) i Thomasem Hellmichem (puzon).

Jak wrażenia po waszym koncercie?

Thomas. Zawsze czuję się świetnie po koncertach dzięki adrenalinie.

Jens. Tak naprawdę byliśmy przed koncertem trochę zdenerwowani bo Ostróda jest dość dużym festiwalem reggae. Ostatni raz byliśmy tutaj 15 lat temu. Ale miło nas powitano i mieliśmy dużo frajdy na naszym występie – było dużo tańca, śpiewania i śmiechu.

Pamiętacie jeszcze cokolwiek z waszego ostatniego występu tutaj?

Jens. Wbrew pozorom łatwiej nam zapamiętać koncerty przed którymi mieliśmy dłuższą podróż, a z Niemiec do północno-wschodniej Polski jest spory kawałek drogi. Pamiętam charakterystyczną lokalizację koncertu przy starych koszarach wojskowych. Kumplowaliśmy się już wtedy z wieloma polskimi zespołami, jak choćby Paprika Korps czy Vavamuffin. Jesteśmy jak jedna wielka szczęśliwa rodzinka.

Ile koncertów macie już za sobą w tym roku?

Thomas. To dopiero nasz piąty koncert – mieliśmy dwa w Niemczech w czerwcu, a Ostróda jest ostatnim z cyklu trzech koncertów w Polsce.

Festiwale w Polsce miały ostatnio sporo problemów przez pandemię koronawirusa. Jak mają się sprawy w Niemczech?

Thomas. Tamtejsze koncerty miały wprowadzone wiele przepisów bezpieczeństwa. Na przykład nie wolno było nikomu wstawać z wyznaczonych miejsc siedzących. Niedawno zostało to rozluźnione, jak w Ostródzie. Przy wejściu do niektórych koncertów trzeba przedstawić wynik testu na koronawirusa. Ponadto teraz w Niemczech koncertuje bardzo niewiele zespołów z zagranicy.

« z 3 »

Jens. Myśleliśmy o organizacji koncertów polegających na spokojnym słuchaniu muzyki, lecz nasza muzyka jest do tańczenia i przeżywania, więc miło jest nam znów widzieć roztańczoną i uśmiechniętą publiczność. Mieliśmy również problemy z wielokrotnie odwoływanymi cyklicznymi imprezami. Na przykład nasz występ w Czechach został już drugi raz przełożony na następny rok. Mamy nadzieję że w przyszłym roku miną już te ciemne czasy i będziemy mogli tam zagrać.

Thomas. Jedyna jasna strona w tym to więcej wolnych miejsc dla mniejszych lokalnych zespołów na dużych festiwalach. Być może festiwale takie jak Ostróda będą mogły w przyszłym roku zapewnić bardziej zrównoważone proporcje między artystami z kraju i z zagranicy.

A jak to wyglądało z waszym zespołem? Czy mieliście kłopoty przez pandemię?

Thomas. My też mieliśmy przez to ciężko bo nasz saksofonista Bernard Lanis mieszka we Francji. Przez cały czas musieliśmy liczyć się z tym, że nie wypuszczą go z kraju wtedy, gdy będziemy potrzebować go na koncercie. Był nawet okres w którym nie mogliśmy nawet ćwiczyć grania przed koncertami. Trwało to aż do lutego tego roku. Na szczęście mamy to już za sobą i możemy podróżować stosunkowo swobodnie.

Jaka jest historia reggae i ska we wschodnich Niemczech?

Thomas. Zaczęło się od zespołu ska Messer Banzani, uformowany w roku 1989 w Lipsku, a więc jeszcze przed zjednoczeniem Niemiec. Przyjechali na koncert do Berlina zachodniego kilka miesięcy przed upadkiem muru. Dla Niemców z zachodu było lekkim zaskoczeniem że w komunistycznej części jest scena – a więc i zapotrzebowanie – na muzykę z tego gatunku. Początek lat dziewięćdziesiątych był dla Niemiec w ogóle bardzo dobrym okresem dla tej muzyki – powstawało wiele nowych zespołów, w szczgólności mieliśmy wysyp nowych kwartetów ska we wschodnich Niemczech. Gatunek cieszył się dość dobrą popularnością i wielu nowych muzyków chciało rozpocząć w nim karierę.

Gdzie się wasz zespół zapisuje w tej historii? Jak się w ogóle uformowaliście?

Jens. Większość z nas przybyła do Drezna z zachodnich Niemiec. Tylko Thomas i Jurgen Kalkschies (gitara basowa) pochodzą z tych terenów. Spotkaliśmy się właściwie przypadkowo i szybko zdecydowaliśmy się uformować zespół. Lata dziewięćdziesiąte były takimi właśnie szalonymi czasami.

Minęło 27 lat odkąd powstał Yellow Umbrella. Jak się zmieniła w tym czasie scena reggae i ska w Niemczech?

Thomas. Bardzo wiele się w tym czasie wydarzyło, scena miała wiele momentów dobrych i złych. Była epoka w której muzyka reggae osiągnęła duży sukces komercyjny, z artystami takimi jak Seeed, Gentleman czy Dr. Ring-Ding.

Jens. Wiele z nich zagrało kiedyś tutaj w Ostródzie. Sceny reggae w Niemczech i w Polsce były ściśle związane ze sobą jeszcze od lat 90tych. Przykładowo, my sami byliśmy na koncertach w prawie wszystkich dużych polskich miastach, czasami jako część większych tras koncertowych. Zwiedziliśmy już chyba prawie cały kraj.

Czy są jakieś szczególne momenty z waszej kariery, z których jesteście szczególnie dumni?

Jens. Granie w Polsce. Poważnie. Uwielbiamy jeździć po tak wspaniałych miejscach i rozprowadzać naszą muzykę. Tego popołudnia wybraliśmy się na spacer wzdłuż jeziora. To jest naprawdę piękne i znakomite miejsce, a dla nas ta podróż jest prawie jak wakacje. Nie bylibyśmy tu i w innych fantastycznych miejscach gdyby nie muzyka którą gramy.

Jesteście zespołem siedmioosobowym. Jak organizujecie waszą pracę przy tworzeniu nowych piosenek?

Thomas. Jens pisze utwór, spisuje wszystkie swoje pomysły i wysyła do reszty. Dzięki współczesnej technologii jest to bardzo proste.

Jens. Idzie to nam szybko i prosto bo jestem głównym wokalistą i sam piszę teksty do utworów wraz z melodiami. Potem pracujemy nad utworem już wspólnie. Czasem idzie banalnie łatwo – gramy troszkę razem i od razu wychodzi coś co możemy zagrać na koncercie. Innymi razami doprowadzenie piosenki do stanu zdatnego do zagrania może nam zająć całe lata – z jedną z nich męczyliśmy się całe osiem lat. Sztuką jest przejście od kompozycji utworu do aranżacji go i uczynienia go dobrze brzmiącym.

Jaka muzyka poza reggae i ska was inspiruje? Macie jakichś ulubionych muzyków spoza tych gatunków?

Thomas. Jesteśmy wielkimi fanami muzyki klezmerskiej i wschodnioeuropejskiej, szczególnie z rejonu bałkańskiego i Rosji. Z ulubionych artystów mógłbym szybko wymienić Fanfare Ciocarlia oraz Giora Feidman.

Wasz zespół jest również znany z wydawanych przez was książek dla dzieci o króliku reggae. Skąd się wziął ten pomysł?

Thomas. Myśleliśmy o zorganizowaniu czegoś dla dzieci podczas jednego z festiwali w Dreźnie. Zaczęliśmy od grania różnych piosenek, od piosenek dla dzieci po folk i reggae. Potem założyliśmy śmieszne kostiumy i zaczęliśmy się bawić na scenie. Wreszcie wpadliśmy na pomysł żeby zrobić z tego pełną historię. Potrzebowaliśmy do niej głównego bohatera i wreszcie wymyśliliśmy królika Boooo. Grywaliśmy w ten sposób przed trzy lata póki ktoś nie rzucił pomysłu by spisać to w formie książki.

Jens. Łukasz Rusinek, nasz wielki przyjaciel z zespołu Paprika Korps i jeden z najlepszych ilustratorów i animatorów na scenie reggae, robi dla nas ilustracje do tych książek. Tak nawiasem mówiąc, wszyscy członkowie Yellow Umbrella poza Fritzem Bayerem (gitara) mają dzieci. Ja, Thomas i Jurgen mamy wręcz po trzy.

Scroll to top