Carnaval Sztukmistrzów 2018

Pokazy szeroko pojętej sztuki ulicznej, warsztaty cyrkowe, żonglerka, iluzja – to tylko niewielka część tego, co działo się w Lublinie podczas tegorocznego Carnavalu Sztukmistrzów.

Między 26 a 29 lipca Lublin zamienił się w stolicę światowej sztuki cyrkowo-ulicznej. Przyjechali tutaj sztukmistrzowie nie tylko z Polski, ale również z zagranicy. Program tegorocznej edycji był naprawdę bogaty. W przestrzeniach miasta mogliśmy zobaczyć m.in. uliczne show w wykonaniu Sven from Sweden, spektakl “Les Tetes D’Affiche”, czy bezsłowną klaunadę włoskiego Ciro Cavallo, a także pokaz jednego z najbardziej doświadczonych artystów ulicznych z Japonii – Herosana.

Nie zabrakło również zabawy z ogniem. Charyzmatyczny taneczno-muzyczny występ trio MC Fire, czyli Cyryla, Maćka i Marcina, poza świetną integracją z publicznością, doprawiony był humorem i szaleństwem. Marcin Styczyński z pomocą publiki realizował swoje marzenie o znalezieniu się na wysokościach, a Człowiek Siano pokazał z kolei, że ułożenie kostki rubika podczas breakdance’u to absolutnie nic trudnego. Kacper Mysiorek zabawiał przechodniów na Krakowskim Przedmieściu, a miotacze ognia szaleli nie tylko przy placu lubelskiego Centrum Kultury, ale również w przestrzeniach Starego Miasta.

Kacper Mysiorek, Człowiek Siano i Herosan:

Na szczególną uwagę zasługuje spektakl Grupy Cyrkowej Cirque Inextremiste pt. “Exit”. Przedstawienie zgromadziło na błoniach tłum widzów i zaintrygowało ich jeszcze przed swoim rozpoczęciem. Stało się tak w głównej mierze przez leżący na placu Zamkowym ogromny latający balon. Niekonwencjonalny początek podtrzymał ciekawość zgromadzonych. Występ ten był sztuką przedstawiającą “drogę do wolności” rezydentów szpitala psychiatrycznego, którzy niestrudzenie próbowali uciec balonem, w czym w pewnym momencie musieli pomóc im widzowie. “Exit” nie tylko bawił, ale poprzez wypełnienie  go symboliką – przede wszystkim prowadził do refleksji.

“Exit” naszym okiem:

Nad naszymi głowami także nie było nudno, a dbał o to Urban Highline Festival, który odbywał się u boku Carnavalu już po raz 10. Między zabytkowymi kamienicami Starego Miasta rozwieszone zostały liny, po których spacerowali slicklinerzy. Widowisko to robiło szczególne wrażenie po zmroku, kiedy w połączeniu z nietypowym podświetleniem budynków wokół, stworzyło zupełnie nowy festiwalowy klimat.

« z 8 »

Marcin Styczyński, Urban Highline Festival i MC Fire:

Całość wydarzenia stanowiła prawdziwą gratkę zwłaszcza dla najmłodszych. Cyrk podwórkowy, wesołe zabawy z balonami czy show w wykonaniu Pana Ząbka cieszyły się dużą aprobatą wśród dzieci i ich rodziców. Większość sztukmistrzów angażowała do swoich występów tłumnie zgromadzoną publiczność, dzięki czemu niemal każdy mógł stać się głównym elementem przedstawienia.

Nic więc dziwnego, że przez te cztery dni główne ulice Lublina wypełniały się po brzegi mieszkańcami i turystami, którzy chcieli być częścią największego w Polsce festiwalu sztuki cyrkowo-ulicznej.

Scroll to top