Nigel Kennedy

Nigel Kennedy – Letni Festiwal Jazzowy – Kraków, Auditorium Maximum UJ – 12 lipiec 2017 12 lipca 2017 roku – godzina 20:00….. Tłumy gości powoli zapełniają widownię krakowskiej sali Audytorium Maximum. W ramach 22 Letniego Festiwalu Jazzowego wystąpi gwiazda – Nigel Kennedy. Geniusz skrzypiec, “cudowne dziecko”, wielkie odkrycie Jehudiego Menuhina. Wirtuoz zarówno w dziedzinie muzyki klasycznej, jak i nurtu mainstreamowego. Artysta, dla którego muzyka i styl nie mają granic i barier. Śmiało można określić go jako “muzycznego rewolucjonistę” – jego wykonania utworów mają indywidualny charakter, są nowatorskie i perfekcyjne. W programie koncertu znalazły się utwory-dedykacje: dla najważniejszych mentorów Kennedy’ego – J.Menuhina, St. Grapellego, Isaaca Sterna – nagrane na najnowszym albumie “MY WORLD” oraz dla zmarłego blisko 4 lata temu przyjaciela, gitarzysty – Jarka Śmietany. W pierwszej części zabrzmiały utwory Krzysztofa Komedy – między innymi najbardziej znana kołysanka z filmu R. Polańskiego – “Dziecko Rosemary”. Tłem do muzyki były wyświetlane zdjęcia z życia Komedy, idealnie komponujące się z muzyką. W drugiej części koncertu artysta zaprezentował utwory ze swojej wspomnianej już najnowszej płyty – “MY WORLD”.
« z 3 »
Energia, power, żywioł – tak w skrócie można scharakteryzować ten wieczór. Artysta jak zawsze odwrócony bokiem lub plecami do publiczności, dał pokaz muzycznego show. W swoistym rodzaju radosnego transu, skacząc po scenie, przytupując nogą bawił się jak “mały duży chłopiec”. Po każdym utworze kłaniał się słuchaczom,przesyłając całusy,bawiąc krótką rozmową – z muzykami jak z kolegami przybijał “żółwika”. W zależności od charakteru utworu – zmieniał skrzypce: jedne “śpiewały” lirycznie,miękko- z drugich artysta wydobywał ciężkie, niemalże heavy metalowe dźwięki. Kończąc koncert Nigel Kennedy dał słuchaczom możliwość wyboru utworów na “bis” pytając: “Niemcy czy Ameryka? Irlandia – szybko czy wolno?!” Zabrzmiał więc Jimmy Hendrix oraz irlandzka ballada “Danny Boy”. Gromkie owacje pożegnały Kennedy’ego i zespół, ale nie tylko one. Na dworze padał deszcz, tak jakby Kraków chciał powiedzieć: szkoda, że to już koniec. Wrażenia spisała dla nas Basia Kłodowska
Scroll to top