14 Warszawski Festiwal Piwa

Za nami 14 edycja Warszawskiego Festiwalu Piwa.
Było trochę obaw przed jego otwarciem. Bo kryzys, bo piwa coraz droższe. W świecie miłośników piwa kraftowego był lekki strach, że frekwencja może nie dopisać.
Choć formuła festiwalu niewiele się zmieniła od poprzednich edycji, to jednak z każda kolejną impreza rośnie. Tak pod względem liczby wystawców, produktów jak i frekwencji festiwalowej publiczności.

« z 4 »

Wszystkie liczące się w Polsce browary pojawiły się ze swoimi stoiskami na stadionie. Jak zawsze przywiozły swoje najlepsze piwa i dużo nowości specjalnie uwarzonych na festiwal. Jak zawsze w Warszawie swoje piwa lała cała śmietanka piwowarów, z którymi można było przy okazji zamienić kilka słów czy strzelić sobie pamiątkową fotkę.
W strefie nowych browarów można było zobaczyć m.in. browar Moon Lark i być osobiście obsłużonym przez Pawła Masłowskiego, dobrze znanego w środowisku, byłego piwowara browaru Pinta. Moon Lark przywiózł swoje premierowe, dobrze nachmielone piwa ale również jeszcze ciepłe nowości na polskim rynku – Hard Seltzery.
Piętro wyżej mogliśmy spotkać stoisko Pinta Barrel Brewing, debiutujących na WFP ze swoimi ciemnymi mocarzami i dzikusami leżakowanymi w beczkach.
Do tego cała śmietanka polskiego kraftu; od największych jak Pinta, Nepomucen (upps: NEPO), Trzech Kumpli, Funky Fluid po mniejsze ale równie ciekawe: Palatum (zawsze świeżutkie piwka), Podgórz (mistrzowskie portery), Sick Boy (genialne dzikusy), Widawe … długo można by wymieniać.

Komu nie wystarczały wszystkie smaki piwa, mógł popróbować cydrów które również pojawiły się na festiwalu. Szczęściarze mieli okazję poznać nieco tajniki ich wytwarzania, o których na warsztatach opowiadał specjalista z branży. Mogli również popróbować tych coraz popularniejszych u nas napojów, w różnych zaskakujących smakach.
Wróćmy na koniec do frekwencji i festiwalowej publiczności. Najlepszym podsumowaniem festiwalu może być liczba gości: 17 000 w 3 dni. To co zasługuje na szczególną uwagę to liczba gości z zagranicy. Nie są to już tylko przypadkowi turyści, którzy „wpadli” na festiwal przy okazji wycieczki w Warszawie.
Wielu z nich przyjechało specjalnie na tą imprezę, praktycznie z wszystkich kontynentów. Pinezki były z całego świata.
Wszystko wskazuje na to, że Warszawski Festiwal Piwa dołącza do grupy takich imprez jak Katowicki Off-Festival czy Święto Ceramiki w Bolesławcu, które są magnesem przyciągających fanów z całego świata.

Scroll to top