Off-Festival 2017 - relacja

Za nami kolejna, 11 edycja OFF Festiwalu

« z 5 »

Pierwszy weekend sierpnia to czas, kiedy Miasto Muzyki żyje niezwykle intensywnie. Katowicka Dolina Trzech Stawów zamienia się na tych kilka dni w kulturalny tygiel, w którym słyszymy języki z całej Europy.

OFF to jedyna taka impreza nie tylko w Polsce, ale w tej części Europy. Festiwal, który swoją historią wrósł już na stałe w kalendarz najważniejszych imprez muzyki alternatywnej.

Trudno tutaj nie czuć się częścią czegoś większego. To miejsce, gdzie artyści po swoim koncercie staną obok Ciebie i posłuchają koncertu innej grupy, będą wraz z Tobą klaskać i zwyczajnie dobrze się bawić.

Muzycznie ? Rojek i spółka jak zwykle przygotowali nieszablonowy i ciekawy program.
Na czterech scenach OFFu przez trzy dni odbyło się ponad 70 koncertów.

Dla dla części młodych wykonawców był to pierwszy występ na tak dużej scenie i ten egzamin więcej niż został zdany.
Tacy artyści jak Bitamina, Bluszcz, już mają swoje grono fanów którzy ściągnęli na festiwal również dla nich.

« z 3 »

Dla takich zespołów jak Lor, których muzyka wprost hipnotyzuje można było przyjechać i nie mieć poczucia, że stanowi to przedsmak czy dodatek do koncertów takich tuzów jak PJ Harvey.

« z 2 »

Występy takich artystów jak Janka Nabay czy projektu Batushki wypełniły i rozgrzały sceny koncertowe na maksa.

« z 2 »
« z 3 »

A co czekało na publikę poza koncertami? Można napisać to co zwykle już od lat. Przede wszystkim – mnóstwo dobrej zabawy. Wystawcy z winylami i koszulkami w swojej ofercie, foodtrucki z oryginalnym jedzeniem, zimne piwo, fryzjer i barber. Miłośnicy książek mogli się zaszyć w domku czytelniczym, a dzieci miały do swojej dyspozycji plac zabaw. Znalazło się też coś dla amatorów filmu – kino pod chmurką z leżakami, czekającymi na festiwalowych gości głodnych chwili wytchnienia.

Zobacz jak było w roku 2016.

Scroll to top